Art stations fundation - by Grażyna Kulczyk


towarzystwo gimnastyczne NIC

koncept, ruch, wykonanie 
Natalia Draganik, Dominika Knapik, Joanna Leśnierowska, Agnieszka Noster, Janusz Orlik

opracowanie muzyczne 
Łukasz Kędzierski

światło 
Dariusz Prokop

oprawa graficzna 
Michał Łuczak

produkcja 
Stowarzyszenie Towarzystwo Gimnastyczne / Kulczyk Foundation

premiera
15.09.2007

nothing happens and we report it

Pierwszym impulsem do powstania spektaklu nic była fascynacja amerykańską awangardą taneczną lat 60., a w szczególności fascynacja twórczością Yvonne Rainer i jej NO Manifesto - poetycką (i praktycznie niemożliwą do realizacji) wizją, zrywającą z dotychczasową formą spektaklu tanecznego (na czele z jego przesadną teatralnością) i przyznającą ciału (i jego motorycznym możliwościom) status głównego bohatera i jedynej (w pełni wystarczającej) przyczyny dla tańca.

Podążając za minimalistycznymi tendencjami we współczesnym tańcu punktem wyjścia (i tylko wyjścia!) dla przedstawienia towarzystwa gimnastycznego stało się w ten sposób pytanie: jak daleko możemy posunąć się w tym szczególnym redukcjonizmie: odzieraniu spektaklu ze spektaklu/teatru z teatralności?

I (choć często po wyjściu z teatru mówimy: to było właściwie o niczym, albo: tutaj nic się właściwie nie zdarzyło) - czy „nic” w sztuce jest w ogóle możliwe?

I co to „nic” w ogóle znaczy?

Nic. Brak. Zero. Nul. Pustka.

A gdyby tak na odwrót, za wszelką cenę starać się (nie)robić „nic”, nie produkować (jednych) znaczeń? czy przypadkiem nie okaże się, jak przewidywał Leibnitz, że we wszechświecie (spektaklu?) jest zawsze raczej bardziej coś niż nic?

A jeśli tak, to czym w takim razie jest to „coś” (równie tajemnicze jak „nic”)?

W pracy nad spektaklem (w ramach której m.in. studiowaliśmy wiele różnych definicji i teorii związanych z szeroko pojętym „nic”), dla poszukiwania formy szczególnie ważna i inspirująca stała się buddyjska doktryna pustki absolutnej. Zgodnie z nią podstawa wszelkiego istnienia to świetlista, pozytywna i twórcza pustka, która jest jak otaczająca nas (kosmiczna) przestrzeń (lub nieograniczony umysł) - podobnie bezmierna, przejrzysta i nienamacalna, z pozoru pusta a jednak nabrzmiała od ciągle przepływających form rzeczy i zdarzeń, zawierająca w sobie ciągłą gotowość do transformacji, potencjalność wszystkiego... Tak rozumiana pustka to w rzeczywistości sposób postrzegania rzeczy i zdarzeń bez nadawania im znaczeń. Pustka nie jest „brakiem czegoś”. Nasz świat jest określany jako pusty, choć nie możemy powiedzieć, że go nie ma. On jest, ale sposób, w jaki istnieje, określa się słowami „Po prostu jest” i nic więcej. Urzeczywistnienie pustki to postrzeganie rzeczy po prostu takimi, jakie są, to stan, gdy nie pojawiają się myśli, opinie na temat rzeczy w rodzaju ładne nie ładne, podoba mi się lub nie. Rzeczy „Po prostu” są. Nothing happens and we report it. (motto buddyjskiego kwartalnika The Dot)

I wreszcie, skoro “Forma jest pustką, pustka jest formą, forma i pustka są nieoddzielne”, oznacza to, że jakikolwiek punkt w przestrzeni ma trzy podstawowe właściwości: jest niczym, jest wszystkim i posiada pewną wartość (na przykład to znaczenie, o którym pomyśleliśmy). Jeśli w ten sposób spojrzymy na wszystko, czego doświadczamy wewnątrz i na zewnątrz, pojawi się tylko jedno pytanie: - (jak patrzeć? jak postrzegać?) jak myśleć? ponieważ wyłącznie od nas zależy to, jaką formę przybierze pustka.