Art stations fundation - by Grażyna Kulczyk


08.02.2007
19:00
Studio Słodownia +3
Improwizacja czyli risky business taniec.doc

zapraszamy na wykład o historii i rodzajach improwizacji w sztuce tańca (będziemy mieli także szanse obejrzeć fragmenty choreografii powstałych na drodze improwizacji)

Zapraszamy na pierwsze w tym roku spotkanie w ramach programu Taniec.doc - cyklu rozmów-wykładów poświęconych różnym zagadnieniom z historii i teorii współczesnego tańca.

Tym razem bohaterem wieczoru (jak i całego miesiąca w Studio w Starym Browarze) będzie IMPROWIZACJA. Czym jest? kiedy pojawiła się w tańcu? i jakim sposobem (i czy słusznie) zrobiła w nim tak oszałamiającą karierę? Ekspresja niczym nieskrępowanej twórczej osobowości i podświadomości czy przesiąknięty narcyzmem i egocentryzmem ślepy zaułek?

Na te i inne pytania spróbujemy odpowiedzieć podczas wykładu będącego dobrym wprowadzeniem do idących w ślad za nim improwizacyjnych warsztatów i pokazu pracy (23.02) Michaela Schumachera (USA/Amstedam) - jednego z najciekawszych improwizatorów na dzisiejszych europejskich scenach.

W 2001 roku dwoje uznanych artystów – brytyjski choreograf Jonathan Burrows i holenderski reżyser teatralny Jan Ritsema – stworzyli blisko godzinny spektakl oparty w całości na improwizacji. Tych dwoje niemłodych już wykonawców porusza się w nim niezależnie od siebie, w różnym, ale raczej niespiesznym tempie; ich ruch składa się z zestawień najprostszych kroków i gestów i wygląda w dużej mierze jak wypróbowywanie różnych wariantów kilku podstawowych kombinacji. Po kilku minutach spektaklu staje się jasne, że prostota, czy nawet banalność kroków, jest zamierzona: wykonawcy nie ryzykują żadną bardziej wymyślną figurą czy kontaktem; nie patrzą na siebie, nie prowadzą żadnego dialogu, zdają się występować jako osoby prywatne, nie mające nic wspólnego z tańcem, na ich twarzach maluje się najpierw skupienie, potem zdziwienie ograniczonymi możliwościami własnej ruchowej inwencji, zaraz potem zmęczenie i pokrywane niepewnym uśmiechem zażenowanie, gdy z coraz większą częstotliwością powracają do nich te same kroki i gesty. Sytuacja nie zmienia się aż do 55 minuty, kiedy to Burrows i Ritsema zatrzymują się i dziękują publiczności za uwagę. Spektakl nosi tytuł "Weak Dance Strong Questions".

Nie bez znaczenia jest fakt, że na tak radykalny eksperyment pozwolili sobie artyści, którzy zazwyczaj tworzą, a nie wykonują spektakle. Nie bez kozery również nadali swemu "spektaklowi" tak znaczący tytuł. Ku zdumieniu widowni przez nieznośnie długie i nudne 55 minut starali się stawiać swe „mocne pytania” i nie zmierzać do żadnych konkluzji, ale „mocny” w tym spektaklu okazał się także (a może przede wszystkim) pomysł wykorzystania na scenie improwizacji -improwizacji, która w świadomości wielu twórców i odbiorców jest zjawiskiem fascynującym, uświęconą kilkudziesięcioletnią praktyką najlepszą metodą poszukiwania coraz to nowych form ruchu, na pewno nie środkiem do produkowania „słabego tańca”...(...) ogólny – komiczny - wydźwięk przedstawienia kwestionuje metodę improwizacji jako środek i drogę rozwijania tanecznej sztuki, obnaża jej słabe strony, pokazuje ryzyko jakie ze sobą niesie – ryzyko utknięcia w ślepej uliczce pustego eksperymentowania i żonglowania ludzkim ciałem przy jednoczesnym zapominaniu o treści. Burrows i Ritsema konfrontują ponadto widownię z jej przyzwyczajeniami i stereotypowymi postawami wobec tańca i improwizacji właśnie – nieustannym oczekiwaniem scenicznych fajerwerków tam, gdzie równie dobrze może się nic nie zdarzyć...